Home Antropologia - trochę teorii Omówienie związków dziedziczenia typu rasowego oraz haplogrup Y-DNA i mtDNA, jak tez DNA autosomalnego od rodziców na przykładzie mieszanki międzyodmianowej

Omówienie związków dziedziczenia typu rasowego oraz haplogrup Y-DNA i mtDNA, jak tez DNA autosomalnego od rodziców na przykładzie mieszanki międzyodmianowej

Załóżmy że pewien, dajmy na to polski podróżnik przed laty badał plemiona afrykańskie w Afryce Środkowej. Załóżmy dla uproszczenia że należał do rasynordycznej (A) i miał  haplogrupę Y-DNA R1a.

Zobacz analizę populacji euroazjatyckich wg częstości haplogrup Y-DNA

W trakcie swego pobytu miał powiedzmy 4 dzieci z miejscową Afrykanką (np. rasy sudańskiej (S).

ojciec: AA x matka: SS = syn 1: AS + syn 2: AS + córka 1: AS + córka 2: AS (stosuje w przykładach  typologię antropologiczną wg szkoły morfologiczno-porównawczej)

Dzieci, co musi przyznać nawet największy przeciwnik typologii rasowej będą Mulatami czyli będą pośrednie co do cech fenotypu między rodzicami. Ale tylko synowie odziedziczą ojcowskie "słowiańskie" Y-DNA, córki zaś po matce odziedziczą matczyne, afrykańskie mtDNA (synowie też ale nie przekażą go dalej, bo dziedziczy się tylko w linii kobiecej). Gdyż haplogrupy nie rekombinują jak geny odpowiedzialne np. za cechy fenotypowe i dopóki istnieje linia męska i żeńska dopóty istnieją. Za to rekombinuje tzw. DNA autosomalne (auDNA), do którego wrócimy potem.

Teraz załóżmy że któraś z córek ma dzieci z członkiem swego plemienia (załóżmy tym razem typ pigmejsko-ekwatorialny OX) - matka AS x ojciec OX = syn 1: AO  + córka 1: AX + córka 2: SX + syn 2: OS.

Jak widzimy 50% potomstwa będzie mieć mniej lub bardziej wyrażone cechy wskazujące na domieszkę europeidalną (wg zasad dziedziczenia Polskiej Szkoły Antroplogicznej), powiedzmy nie wełniste a kędzierzawe włosy, skórę brązową a nie czarną, dość wąski nos w porównaniu do pozostałego rodzeństwa które losowo odziedziczyło cechy wyłącznie negroidalne w swoim fenotypie. Przyjmijmy że jakiś genetyk zbada takie rodzeństwo oraz ich ojca i matkę, ani Y-DNA ani mtDNA nie wskaże że kiedykolwiek doszło w rodzinie do domieszki "białych" genów, nawet u matki będącej córką Europejczyka.

Ale zupełnie inaczej będzie, gdy przebadamy DNA autosomalne. Tu wykryjemy pewien procent wariantów genów, które można przyporządkować pochodzeniu europejskiemu, ale losowo może być go mniej lub więcej procentowo w porównaniu z afrykańskim. Wykorzystując testy genetyczne wykryjemy też być może w niewielkim procencie tzw. komponenty regionalne wskazujące na odległe domieszki z jeszcze innych rejonów świata.

Zobacz globalne analizy populacji pod kątem zróżnicowania auDNA

Teraz przeanalizujmy potomstwo synów. Synowie będą tworzyć rodziny w obrębie swego plemienia, z kobietami o różnych typach mieszanych i elementarnych czarnej odmiany. Po np. 200 latach jakiś kolejny genetyk zbada ich praprawnuków w linii męskiej i ich Y-DNA i ze zdziwieniem wykryje że mają typowo europejską haplogrupę. Mimo że wyglądają jak przeciętni członkowie swego plemienia i mówią ich językiem oraz mają ich kulturę. Gdyż po iluś pokoleniach, zakładając że część kolejnych męskich przedstawicieli rodu miała np po jednym dziecku, to w którymś pokoleniu, cechy fenotypu europeidalnego musiały się nie zreprodukować i wygasły. Za to mogły się przypadkowo zrekombinować u jakiejś bocznej linii, np pochodzącej od córki któregoś z mężczyzn tego rodu. Genetyk zdziwiony np np. pseudoeuropeidalnym wyglądem jakiegoś członka plemienia (pochodzącego od tej córki) postanowi zbadać jej mtDNA lub jego Y-DNA. Oczywiście nic nie wykryje. Dopiero zbadanie DNA autosomalnego pozwoli na wykrycie zapewne niewielkiej procentowo domieszki wskazującej na odległego przodka z Europy.

Oczywiście możemy to sprawdzić tylko do iluś generacji wstecz, zazwyczaj nie więcej niż 6. Wtedy każdy z 64 przodków z tego pokolenia, teoretycznie (bo losowo możemy wcale nie odziedziczyć przy tak nikłym procencie genów po tych dalekich przodkach) może wnieść do naszej puli genów autosomalnych po około 1.5% "swojego" wkładu.

Przy wcześniejszych generacjach, liczba przodków wzrasta proporcjonalnie jak wg schematu na poniższym rysunku (7 pokolenie wstecz 128 przodków - 0,78%, potem 8 pokolenie wstecz 256 - 0,39% itd., a cofnęliśmy się zaledwie do XVIII wieku) i ich pojedynczy udział w puli genowej spada do wartości niewiele odbiegających od zera. W praktyce szansa że odziedziczmy cokolwiek po wszystkich przodkach z dalszych generacji niż prapradziadkowie jest nikła.

Chodzi tu oczywiście o udział w naszej puli genowej dziedzictwa odległych przodków, nie oznacza to jednak że nie wykryjemy w badanej grupie osobników z jakiejś populacji wpływów np. migracji sprzed 500 czy 1000 lat. To że w linii pochodzącej od np. prapradziadka ze strony matki, wygasły pewne regionalne komponenty autosomalnego DNA, nie oznacza że nie doszło do ich ponownego "pojawienia" się na naszym drzewie genealogicznym, np w linii pochodzącej od dziadka ze strony ojca itd. Logicznym jest jednak, że im dany historyczny wpływ migracyjny w danej populacji był mniejszy, tym mniejsza szansa że po iluś pokoleniach będzie wykrywalny w badaniach auDNA współczesnych ludzi. Zobacz więcej tutaj  (po polsku) http://www.genealogiagenetyczna.com/2016/07/jaki-jest-zasieg-autosomalnego-testu.html

Przykład 1. źródło: https://www.geni.com/blog/dna-testing-for-genealogy-getting-started-part-three-376261.html

Dlatego zalecam ostrożność przy ustalaniu rodowodów tylko na podstawie Y-DNA czy mtDNA bo mogą dawać zwodnicze rezultaty jak widać. A korelacja u danej osoby fenotypu i haplogrup Y-DNA lub mtDNA może nie występować wcale, co wcale nie znaczy że fenotyp wskazujący na domieszkę wyraźnie różną od spotykanej w danej populacji, nie ma znaczenia i należy go ignorować... Nie wziął się z powietrza jako przypadkowa fluktuacja genów w populacji, tylko został odziedziczony po jakimś przodku. A ten przodek skądś pochodził. Dopiero użycie auDNA pozwoli na teoretyczne wykluczenie lub potwierdzenie wpływów z jakiejś odległej populacji.

Przykład dla tych, którzy uważają że jak się ma "europejską" haplogrupę Y-DNA lub mtDNA to musi się wyglądac jak Europejczyk:)

"Prior studies focusing on mtDNA and Y chromosomes have found a greater African and lesser European representation of mtDNA haplotypes compared with Y chromosome haplotypes in African Americans, suggesting a greater contribution of African matrilineal descent compared with patrilineal descent. For example, Kayser and colleagues  estimated that 27.5% to 33.6% of Y chromosomes in African Americans are of European origin, compared with 9.0% to 15.4% of mtDNA haplotypes."

Więcej: https://genomebiology.biomedcentral.com/articles/10.1186/gb-2009-10-12-r141

Ważne! Y-DNA i mtDNA absolutnie nie ma wpływu na cechy fenotypu danej osoby, np. pigmentację, fałdę mongolską, kształt głowy, twarzy czy nosa. Cechy te są dziedziczone w złożony, poligeniczny sposób i w każdym pokoleniu ulegają rekombinacji. Dlatego możemy np. odziedziczyć kolor oczu po jednym z dziadków z linii matki, a nasze Y-DNA jest oczywiście od strony ojca / jego dziadka itd. To właśnie te geny są cześcią DNA autosomalnego. Nie wszystkie zostały już odkryte, ale jest to kwestią najbliższych lat. Zupełnie inaczej wygląda proste dziedziczenie w linii matczynej mtDNA i ojcowskiej Y-DNA. Tu nie ma znaczenia jak któreś z rodziców wyglądało i jakie ma geny kształtujące ten wygląd.

Odkryto np. niedawno geny [http://www.nature.com/ncomms/2016/160519/ncomms11616/full/ncomms11616.html ] odpowiedzialne za budowę nosa i środkowej części twarzy (DCHS2, RUNX2, GLI3 i PAX1). Okazało się wbrew bzdetom pewnych antropologów, że za kształt nosa odpowiada w przeważającej mierze genetyka, a nie środowisko.

Z kolei allela 370A genu EDAR odpowiada za sporą część cech odpowiedzialnych za fenotyp mongoloidów: rzadki zarost i owłosienie ciała u mężczyzn, łopatkowatość siekaczy i inne specyficzne cechy uzębienia, grube i proste włosy,  ilość gruczołów potowych [http://www.nature.com/ncomms/2016/160519/ncomms11616/full/ncomms11616.html]. Być może też za wielkość piersi, która jest przeważnie mała u mongoloidek [http://www.fas.harvard.edu/~skeleton/pdfs/2013a.pdf].  Jak widać zupełnie różne cechy są kodowane przez ten sam gen na zasadzie plejotropii i oczywiście występuje on niemal wyłącznie w populacjach wschodnioazjatyckch i indiańskich. Cóż za przypadkowa zbieżność:) Przy okazji kontroluje on też kształt małżowiny usznej i wystawanie podbródka. Co ciekawe, geny odpowiedzialne za proste włosy u odmiany białej i żółtej, wykształciły się niezależnie od siebie [http://www.nature.com/ncomms/2016/160301/ncomms10815/full/ncomms10815.html].


Niestety często na różnych forach czy blogach można spotkać pomieszanie tych różnych sposobów dziedziczenia i próby utożsamiania swego wyglądu z haplogrupą Y-DNA odziedziczoną po przodku sprzed tysięcy lat, którego geny odpowiedzialne za wygląd dawno już w naszym genotypie nie występują z powodu rekombinacji ich w każdym pokoleniu :) Dlatego spotykamy "europejskie" haplogrupy w środkowej Afryce czy w Centralnej Azji u przedstawicieli odmiany czarnej czy żółtej (pod względem fenotypowym oczywiście).

 autor portalu: Łukasz M.

Menu portalu